Odcinek 60: Łukasz Gołębiewski „No future book. Śmierć książki”

14 maja 2008

No future book - okładkaKsiążka to przeżytek. Ale nie książka w ogóle, tylko książka papierowa. O nowej formie książki – e-booku – i rewolucyjnej zmianie na rynku wydawniczym rozmawiam z Łukaszem Gołębiewskim, analitykiem i pisarzem, autorem książki „No future book”. Premiera „No future book” pierwszego dnia Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie z pewnością nie przejdzie bez echa.

Czy księgarnie zastąpione zostaną przez automaty do druku książki? Jak zabrać na wędrówkę w góry całą bibliotekę? Kto będzie zarabiać na książkach? O tym wszystkim w sześćdziesiątym odcinku podkastu Glosa.

[audio:https://www.glosa.info/epizody/glosa60.mp3]

Kliknij tutaj, aby zapisać na dysku odcinek „Glosy – podkastu o nowych książkach” o książce „No future book”.

Łukasz Gołębiewski „No future book”, Biblioteka Analiz, Warszawa 2008.

Kategoria: Bez kategorii

3 komentarze Napisz swój

  • 1. tomafek  |  17 maja 2008 o 9:52

    Bardzo mily odcinek. Zastanawiam sie jednak nad czym tak naprawde ubolewamy. Czy nad koncem ksiazki jako takiej tzn. przedmiotu, czy nad koncem ksiazki jako formy przekazu mysli (niekoniecznie zwiazanej z oprawionym, zadrukowanym plikiem kartek).
    Chyba naturalna rzecza jest fakt, ze, podobnie jak mialo to miejsce z innymi mediami – jak przytaczane w wywiadzie nosniki muzyki – ksiazki tez ewoluuja. Przybieraja coraz to nowe formy, lub zmienia sie technika ich produkcji, co wcale a wcale nie oznacza konca slowa pisanego. Pewnie juz niedlugo Amazon opracuje wodoodporny czytnik, ktory bez obaw bedzie mozna uzywac w wannie. No i wreszcie jako „skladacz” nie obawiam sie utraty pracy, bo ktos w koncu bedzie musial polamac te teksty, ktore potem beda badz drukowane cyfrowo w kilku egzemplarzach, wyswietlane na specjalnych czytnikach, badz beda sie z nimi dzialy rzezczy, ktorych dzisiaj nawet nie jestesmy sobie wyobrazic.

  • 2. Paweł  |  19 maja 2008 o 10:55

    Jestem przekonany, że książka nie zginie. Zmieni się jedynie forma, w jakiej będzie ona docierać do czytelnika, książka przestanie być też dziełem zamkniętym. A „składacz” będzie musiał zapewne przygotowywać zarówno wersję do druku, jak i cyfrową, która jednakowoż niekoniecznie będzie musiała być złamana – bo jeśli będziemy chcieli skorzystać z powiększenia czcionki (a taką możliwość dają e-czytniki), to tekst książki będzie musiał być raczej wlewany jak tekst na stronę www, a więc bez łamania.

  • 3. Rob  |  22 maja 2008 o 13:02

    Analiza przedstawiona przez autora nie jest do końca pełna i przemyślana.

    W produkcji książki (bez względu na jej ostateczną formę, papierową czy też cyfrową) najwyższym kosztem (poza kosztem opłaty za prawa autorskie dla wydawcy, czy też należnego honorarium dla autora) jest opracowanie redakcyjne (językowe i merytoryczne), tłumaczenie, korekta tekstu, projekt (typo)graficzny (nawet w wersji cyfrowej), opracowanie ilustracji, koszty praw za te ilustracje, krój pisma zastosowany do przekazu, koszty oprogramowania DTP, którym ten plik do druku czy też przekazu cyfrowego zostanie wykonany.

    Koszt dystrybucji w formie papierowej to dla wydawcy zwykle 50% ceny książki, koszt druku to zaledwie 5%, koszty redakcyjne są zwykle dużo wyższe niż koszt druku.

    W formie cyfrowej dochodzi jeszcze koszt opracowania odsyłaczy skrośnych, aktywnych indeksów i przypisów i wielu rozwiązań, które są b. czasochłonne i wymagają sporej wiedzy informatyczno-redakcyjnej.

Napisz komentarz

Wymagany

Nie jest publikowany

Dozwolone tagi HTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Nawiąż do wpisu  |  śledź komentarze przez RSS



Ostatnie wpisy

Kalendarz

Luty 2020
P W Ś C P S N
« Lut    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829  

Starsze wpisy